Wodospady Kravica

Po kilku dniach pobytu w Chorwacji i krótkich wypadach do Bośni i Hercegowiny doszliśmy do wniosku, że kraje te świetnie wychodzą na fotkach, w rzeczywistości nie jest już tak kolorowo i pocztówkowo. Zauważymy wiele rzeczy, które obiektyw aparatu fotograficznego nie zdołał uchwycić. Ta reguła nie dotyczy wodospadów w Kravicach. Tutaj można by kręcić film o raju. To bajkowe miejsce.

Do celu prowadzi mnóstwo drogowskazów i reklam przy drodze do Mostaru. Jednak nasza samochodowa nawigacja nie przyjmowała celu podróży. Kravica to wodospady, a nie miejscowość, więc może stąd to całe zamieszanie. Najlepiej jako cel podróży podać pobliskie miasteczko Ljubuski, z którego już nie sposób nie trafić.

Kravica to kilka wodospadów na rzece Trebizat. Rzeka na szerokości ponad stu metrów, kilkoma wodospadami spada z wysokości 30 metrów, tworząc na dole małe jeziorko. Wszystko otoczone jest gęstym zielonym lasem. Po szarej i rachitycznej roślinności przystosowanej do upalnego wybrzeża Chorwacji w końcu możemy nacieszyć oczy soczystą zielenią. Bilet wstępu połączony jest z opłatą parkingowa, możemy wjechać autem na teren parku i podjechać bliżej wodospadów. Jednak odradzamy taki wariant. W środku miejsc parkingowych jest mało i możemy stracić dużo czasu na znalezienie wolnego miejsca. Najlepiej samochód zostawić na dużym parkingu przed szlabanem i zafundować sobie krótki spacer. Większość trasy pieszej prowadzi przez zacienione drogi, tak więc nawet największy upał nie powinien doskwierać. Niestety napotkamy tutaj dużo schodów. Schodziliśmy ze złożonym wózkiem i Maksem na rękach, ponieważ narastający szum spadającej wody nie dawał mu spokoju i ciekawie wyciągał głowę, by dojrzeć jaka to maszyna wydaje taki dźwięk. Dodatkowym atutem trasy pieszej są dwa punkty widokowe po drodze, skąd doskonale widać z jakim cudem natury mamy do czynienia.

Wodospadów widzieliśmy mnóstwo, ale to był pierwszy, pod którego wody mogliśmy podejść. I tutaj dochodzimy do jedynego minusa tego miejsca, jeśli ktoś nastawia się na zwyczajną kąpiel będzie zawiedziony. Jeziorko pod \wodospadem jest niewielkie i płytkie, pływać to raczej w nim trudno, ponieważ prawie wszędzie dorosła osoba ma grunt. Dno jest kamieniste i bez butów lepiej nie wchodzić. Oprócz ostrych kamieni możemy jeszcze pokaleczyć stopy o korzenie drzew. Do tego nad wodą unosi się wyczuwalny zapach mułu, ale za to, kiedy podejdziemy pod któryś z wodospadów to na pewno będziemy zachwyceni. Można tutaj usiąść na kamieniach i podziwiać widok, krople wody niesione przez wiatr szybko nas ochłodzą. Odważni mogą stanąć bezpośrednio pod kaskadą spadającej wody. Bezpieczniej jest wybierać mniejsze wodospady. To doskonałe miejsce do odpoczynku i relaksu. Podobno jeszcze kilka lat temu docierało tutaj niewielu turystów. My musieliśmy pogodzić się z chmarą turystów. Naszą uwagę zwróciły liczne rodziny muzułmańskie. Rozumiemy i potrafimy uszanować różne zwyczaje religijne, ale kobiety w ciężkich tunikach, z zasłoniętymi głowami pod strumieni wody trochę nas irytowały, tym bardziej, że ich mężowie w zwykłych badejkach, jak mówią poznaniacy, zażywali kąpieli wodnej i słonecznej. Może chociaż na jeden dzień odwrócić role i kazać facetom kąpać się w ubraniu?

Nad brzegiem jeziora znajdują się dwie restauracje, ale w menu raczej asortyment fastfoodowy.

Kilka kilometrów dalej można zobaczyć jeszcze jeden piękny wodospad. Koło miejscowości Veljaci znajduje się wodospad Kocusa. Jest o wiele mniejszy, ma tylko 50 metrów szerokości i woda spada z zaledwie pięciu metrów. Wodospad znajduje się w zasadzie na tej samej rzece, choć dopiero po pokonaniu tego progu nazywa się Trebizat, przed zwie się Blade.

Galeria- kliknij w dowolne zdjęcie, aby otworzyć