Dziecko w aucie- mały poradnik

 

Nasz Maks ma dopiero 2,5 roku, ale przejechał z nami niemało kilometrów. Wielu rodziców pyta-jaki macie sposób na dziecko w podróży?
Nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Każde dziecko jest inne. To, co sprawdza się w przypadku Maksa, może kompletnie nie zadziałać przy innym dziecku.
Przede wszystkim w aucie nie korzystamy z żadnych elektronicznych gadżetów. Nie ma tableta i komórki z grami zręcznościowymi, nie ogląda bajek na odtwarzaczu DVD.
Podczas podróży dużo rozmawiamy, opowiadamy o tym, co widać za oknem. Wymyślamy zabawy typu, kto pierwszy wypatrzy ciężarówkę, traktor lub tory kolejowe i jadący po nich pociąg.
Maks z tyłu siedzi sam. Oczywiście przypięty w foteliku dziecięcym. Już słyszę te przerażone głosy przewrażliwionych matek. Cóż zrobić? Nasz maluch bardzo wcześnie chciał być samodzielny. Nie potrzebował ciągłej opieki.
Nie korzystamy również z żadnych słodkich wspomagaczy, cukierków, ciasteczek, czekolady, chrupek i chipsów. Na konkretny posiłek się zatrzymujemy. To jest czas na rozprostowanie kości i zjedzenie kanapki lub obiadu.
W butelce typu „niekapek” ma wodę. Żadnych soków i innych słodkich napoi. Jeśli nawet uda mu się porozlewać, a proszę uwierzyć, że „niekapek” wcale nie jest taki w stu procentach bezpieczny, to czysta woda nie jest dużym problemem.
Przy dłuższych trasach Maks oczywiście często zasypia, ma ze sobą ulubionego pluszaka i kocyk.
Co sprawia Maksowi największą frajdę podczas jazdy? Zobaczcie sami na krótkim filmiku.