Jarocin

 

Jarocin na naszych stronach pojawiał się już dwukrotnie, opisywaliśmy wizytę w Muzeum Rocka oraz wspomnieliśmy festiwal, kiedy zdradzaliśmy jaką muzykę lubimy i puszczamy w aucie podczas podróży.
Postanowiliśmy zwiedzić Jarocin jak każde inne miasto i poszukać atrakcji i zabytków. Jednak od festiwalu trudno się uwolnić. Mieszkańcy sami go lubią i wykorzystują do promocji. Pomnik – punkowy glan stoi w samym centrum, przejeżdżając przez Jarocin, nie sposób go nie zauważyć.

Rynek
Spacer po Jarocinie zaczynamy o rynku. Okrążamy ratusz stojący na środku, zaglądamy w boczne uliczki. Maks straszy gołębie i wypatruje miejsca, gdzie wylądowały ponownie. Nie odpuszcza, dlatego kółko po rynku robimy w ekspresowym tempie.
Większość kamienic na rynku jest odnowionych i bardzo kolorowych, co sprawia nas w dobry nastrój, pobudza apetyt do dalszego zwiedzania.
Ratusz budowano w latach 1799-1804, poprzednia siedziba władz miejskich spłonęła podczas wielkiego pożaru w 1773 roku. Pierwotny ratusz to budowla barokowa, w późniejszych latach przeszedł kilka przeróbek.
Ciekawie prezentują się podcienia umiejscowione na każdym z czterech boków.

 

 

Na rynku znaleźliśmy ławeczkę z kolejnymi glanami. Dodatkowy szklany element w postaci butelki piwa to już przeróbka tubylców.

 

Kościół św. Marcina
Świątynia znajduje się w narożniku rynku, to jeden z najstarszych kościołów w Wielkopolsce.
Pierwsza wzmianka o kościele pochodzi z roku 1257, wtedy była to budowla drewniana. W XVIII wieku dokonano gruntownej przebudowy kościoła. Najciekawszy jest ołtarz główny z barokowymi rzeźbami św. Andrzeja, św. Stanisława Kostki, św. Stanisława Bp., św. Nepomucena, św. Franciszka Ksawerego, św. Jakuba.

 

 

 

Skarbczyk
Z kościoła wychodzimy bramą w murze znajdująca się po drugiej stronie. Jesteśmy na niewielkim wzniesieniu, schodzimy w dół, pokonujemy główną ulicę przelotową i wchodzimy do parku miejskiego, dawnego Parku Radolińkich.
Natrafiamy na uroczy budynek wśród drzew. To Skarbczyk, kiedyś była to wieża obronna otoczona fosą. W późniejszych latach mieścił się tu skarbiec i archiwum rodu Radoliśnkich, stąd wzięła się nazwa. Dzisiaj w budynku mieści się oddział Muzeum Regionalnego w Jarocinie .

 

 

 

Pałac Radoliśnkich
W centralnej części parku stoi okazały płac, to chyba najciekawszy zabytek Jarocina. Kiedy odwiedziliśmy miasto, kończył się jego remont.
Pałac wybudowano w latach 184801865, to dzieło pruskiego architekta Friedricha Augusta Stülera. Jest to budowla charakterystyczna dla stylu angielskiego neogotyku. W latach świetności najbardziej imponujące było jego wyposażenie. Część mebli należała do ostatniego króla Polski Stanisława Augusta Poniatowskiego. Były pozłacane, stoły miały marmurowe płyty, w środku znajdowało się mnóstwo rzeźbionych elementów. Był mahoniowy fortepian, antyczna waza z Pompei, weneckie gobeliny, wykonane brązu żyrandole, perskie dywany, złocona porcelana.
Prawdziwe skarby skrywała także biblioteka, w której znajdowało się wiele cennych dzieł,
między innymi Voltaire’a, Rousseau, a także Biblia brzeska zwaną Radziwiłłowską, wydana w roku 1563 oraz powieść Jana Potockiego Rękopis znaleziony w Saragossie. Bardzo dużo z tych skarbów zostało zniszczonych podczas pożaru w roku 1917.
Dzisiaj w pałacu znajduje się szkoła muzyczna, a także biblioteka publiczna. Czy będzie tak po remoncie, wkrótce się dowiemy.

 

W dawnym pałacowym ogrodzie znaleźliśmy magiczne drzewo, przynajmniej na fotografii tak wygląda.

 

 

 

Ruiny kościoła
Kto bywał na dawnych festiwalach, powinien pamiętać małą scenę i ruiny kościoła stojące tuż obok. To późnogotycki kościół pw. Św. Ducha.
Świątynia, z należącym do niej szpitalem, została ufundowana w latach 1428-1437 przez rodzinę Pruskich. Do naszych czasów dotrwały tylko mury, kilka lat temu można było swobodnie wejść do środka. Teraz ruiny zabezpieczono, zamontowano drzwi, zakryto okna i powstało prowizorycznie zadaszenie. Pojawiają się informacje, że kościół ma zostać odbudowany.

 

 

Jarocin kryje kilka ciekawych miejsc i zabytków. Jednak spacerując po mieście, nie idzie zapomnieć o jego rockowo-festiwalowej historii. Jest wielki pomnik glanów i sprytna ławeczka z porzuconymi punkowymi butami. Nawet znaki informacyjne w mieście są w tym klimacie.

 

 

W mieście znaleźliśmy także kilka ciekawych graffiti, ten akurat naszego Maksa nie zainteresował, ale maluch zajęty był prowadzeniem auta.

 

 

Jarocin od swojej muzycznej historii już się nie wyzwoli. Festiwal został reaktywowany, ale jakoś słabo i blado to wygląda nawet w porównaniu z innymi dużymi imprezami rockowymi w Polsce. O ściganiu się ze starymi festiwalami w Jarocinie z lat 80. nie ma co nawet marzyć. Pozostał sentyment i chyba brak pomysłu na oryginalną imprezę. Dla poszukujących starych klimatów pozostaje wizyta w Spichlerzu Polskiego Rocka. To muzeum, w którym znajdziecie sporo rekwizytów związanych z dawnym festiwalem. Zapraszamy do naszej relacji z Muzeum Rocka – Punk w muzeum.