Koszalin

 

Czy Koszalin leżący zaledwie 10 kilometrów od morza to atrakcyjne miejsce dla turystów? W pojedynku z Gdańskiem, Szczecinem, czy nawet Elblągiem nie ma żadnych szans. Większość podróżujących nad polskie morze omija to miasto z daleka. Przyjęła się opinia, że w Koszalinie nie ma co zwiedzać. W drodze nad Bałtyk zrobiliśmy dłuższy przystanek, żeby sprawdzić, czy jest to prawda. Zobaczcie, ile ciekawych miejsc odszukaliśmy w tym stutysięcznym mieście.

 

Można powiedzieć, że bliskość Bałtyku to przekleństwo tego miasta. Do XVII wieku był to znaczący port morski, skutecznie konkurował z innymi dużymi miastami na Pomorzu. Nie zawsze w sposób czysty i elegancki. Koszalin był członkiem Hanzy i wprowadził zakaz handlu z kupcami mówiącymi językami słowiański. Sztorm w roku 1690 naniósł olbrzymie ilości piasku do rzeki Jamieński Nurt, z którego korzystały statki. Od tego momentu port morski przestał funkcjonować.

Dzisiaj oddalone zaledwie o 10 kilometrów piaszczyste plaże skutecznie zabierają turystów Koszalinowi. Mało kto z plażowiczów robi sobie wycieczkę do miasta.

 

Marcin Luter w katolickim kościele

Najważniejszym zabytkiem miasta jest katedra zbudowana w latach 1300-1333. Kościół ma szczególną wartość historyczną, ponieważ przez wieki niewiele się zmienił. O rzadko którym zabytku średniowiecznym możemy to powiedzieć. Do roku 1534 była to świątynia katolicka, przez następne prawie 400 lat, aż do roku 1945 służyła protestantom. Na jednym z witraży możemy zobaczyć Marcina Lutra. To chyba jedyny taki przypadek w Polsce. Obecność przywódcy reformacji w kościele katolickim od lat wzbudza duże emocje. Wiele osób domaga się jego usunięcia. Jednak należy pamiętać, że mamy do czynienia z zabytkiem. Jest to też doskonały dowód zmiennej historii tych ziem.

 

 

Mury obronne

Fragmenty średniowiecznego muru obronnego zachowały się do naszych czasów. Najdłuższy, prawie 60 metrowy odcinek możemy podziwiać przy ulicy Mickiewicza. Z jednej strony mamy blisko postawione stare kamienice, z drugiej park miejski. To doskonałe miejsce na spacer. Nawet w środku lata, w największe upały znajdziemy tu schronienie przed słońcem. Mury obronne od początku XVIII wieku były obniżane, a cegły z rozbiórki wykorzystane do budowy domów.

 

 

Dom kata

To dawna kamienica gotycka z XV wieku, w której kiedyś mieszkał kat – obecnie siedziba Teatru Propozycji „Dialog”. Stanowisko kata w średniowiecznym Koszalinie funkcjonowało od 1464 roku. Egzekucje przeprowadzano na Górze Wisielców lub na rynku miejskim. Ostatni raz karę śmierci wykonano w roku 1893, ale emerytowany kat w kamienicy mieszkał aż do lat 30. XX wieku.

 

 

Ratusz

 

Modernistyczny budynek ratusza pochodzi z roku 1962. To klasyczny przykład myśli architektonicznej tamtych czasów. Nam absolutnie się nie spodobał. Warto wspomnieć, że w burzliwej historii miasta to już szósty ratusz.

 

Dla ochłody

 

Na rynku  przed ratuszem znajdziemy fontannę, którą wielu mieszkańców w upalne dni wykorzystuje do ochłody. Szczególnie dla dzieci to niezła frajda. Fontanna jest podświetlana i świetnie wygląda w nocy.

 

 

Zabytkowe kamienice

 

W Koszalinie na uwagę zasługuje kilka zabytkowych kamienic i budowli. Są one jednak rozrzucone po całym śródmieściu. Otoczone współczesną zabudową wyglądają dziwnie. Spacer po współczesnym centrum, by zobaczyć kilka zabytkowych budynków skutecznie zniechęca turystów. Warto obejrzeć budynek Straży Pożarnej, Dom Młynarza, w którym dzisiaj znajduje się muzeum, czy też dawny kościół zamkowy obecnie przerobiony na cerkiew.

 

 

Murale

Jak w każdym mieście, które zwiedzamy, również w Koszalinie podążyliśmy śladami sztuki ulicznej. Znaleźliśmy kilka ciekawych murali, ale najbardziej spodobał się ten w parku miejskim. Rzadko kiedy ta sztuka działa w przestrzeni zieleni miejskiej. Tutaj wyszło znakomicie. Drzewa z domkami dla ptaków robią wrażenie.

 

 

Koszalin to miasto do zwiedzania trudne, chimeryczne – nowe budynki wymieszane są z zabytkowymi perełkami. Rynek staromiejski w niczym nie przypomina tych z innych miast. To może odstraszać turystów, ale mamy nadzieję, że przekonaliśmy was do poświęcenia jednego popołudnia i oderwania się od plażowania chociaż na małą chwilę.