Opatów

 

 

Opatów leży na Wyżynie Sandomierskiej na wzgórzach o wysokości od 200 do 300 n.p.m. To niewielkie miasto nie ma do zaoferowania tyle atrakcji co pobliski Sandomierz, ale kto zdecyduje się je odwiedzić, nie będzie rozczarowany.

 

Opatów nosił kiedyś nazwę Żmigród Opatowski. Osada w tym miejscu powstała w X wieku. Funkcjonowała na wzgórzu wokół klasztoru bernardynów, gdzie archeolodzy odkryli ślady zabudowy miejskiej z XI wieku. Tam też zbudowano pierwszą świątynię miasta, kościół na planie rotundy romańskiej.

Nowa nazwa pojawia się w dokumentach z XII wieku, a Jan Długosz sugeruje, że w Opatowie znajdowała się pierwsza w Polsce komandoria templariuszy zbudowana za czasów Henryka Sandomierskiego, który brał udział w krucjatach do Ziemi Świętej. Pozostałością po  klasztorze templariuszy może być kolegiata św. Marcina.

 

Brama warszawska

 

Opatów nie jest oblegany przez turystów. Nie ma tłumów, straganów i wszystkich tych uciążliwości występujących w znanych turystycznie miastach. Samochód bez problemu pozostawiliśmy na bezpłatnym parkingu tuż pod kolegiatą. Linię dawnych murów obronnych przekraczamy przez Bramę Warszawską. W systemie obronnym bogatego niegdyś miasta funkcjonały jeszcze trzy bramy- Krakowska, Lubelska oraz Sandomierska.

Do naszych czasów dotrwała tylko brama ufundowana przez króla Zygmunta Starego. Kiedyś w pobliżu przepływała szeroka rzeka Łukawa. Brama powstała na wysokości brodu na tej rzece.

Na murze widać herb rodzinny Szydłowskich, z których wywodził się Zygmunt Stary oraz obraz Matki Boskiej powieszony w pierwszą rocznicę „cudu nad Wisłą”.

 

 

Kolegiata św. Marcina

 

To kościół romański, najcenniejszy zabytek Opatowa. Ponieważ podczas naszego pobytu na ziemi sandomierskiej, wiele razy przejeżdżaliśmy przez Opatów, to nasze zwiedzanie było  bardzo spontaniczne i nieprzygotowane. Przed wizytą w kolegiacie nie sprawdziliśmy godzin otwarcia dla turystów i za pierwszym razem zastaliśmy drzwi zamknięte. Udało nam się nam wejść do środka dopiero w niedzielę po mszy. Na koniec nabożeństwa czekała wraz z nami całkiem spora grupka turystów. I chociaż było już po godzinach zwiedzania to mogliśmy spokojnie podziwiać piękne wnętrze kościoła.

Kolegiata romańska wzniesiona jest z piaskowca krzemiennego. Wnętrze ma wystrój barokowy. Polichromia w kolorze błękitno- różowym nadaje świątyni wyjątkowy charakter. W środku znajdziemy liczne malowidła batalistyczne. Upamiętnione zostały – Bitwa na Psim Polu, Bitwa pod Grunwaldem oraz Bitwa pod Wiedniem.

Godziny zwiedzania: niedziele i święta: 13.30-16.30, dni powszednie: 10.00-17.00

 

 

Podziemia

 

Opatów ma też swoją podziemną trasę turystyczną. Podobnie jak w Sandomierzu głębokie, wielopiętrowe piwnice używane były przez kupców do przechowywania towarów. W skale lessowej drążenie podziemnych pomieszczeń było wyjątkowo łatwe. Pierwsze piwnice zaczęły powstawać w XIII wieku. Najstarsze detale, które możemy podziwiać na trasie turystycznej pochodzą z XV wieku. Wejście i wyjście znajduje się w tym samym miejscu, na ulicy Obrońców Pokoju 18. Na dół schodzimy tylko z przewodnikiem, trasa liczy około 500 metrów i biegnie na trzech kondygnacjach pod opatowskim rynkiem. Do pokonania jest wiele schodów, krętych tuneli i kilkanaście komór. Wrażenia podobne do tych z Sandomierza. Kto nie za bardzo czuje się w ciasnych, ciemnych i klaustrofobicznych podziemiach może zdecydować się tylko na zwiedzenie jednych podziemi. Z naszej ekipy tylko Przemek zdecydował się zwiedzenie obu tych atrakcji. Pod ziemią panuje temperatura około 6 stopni, więc pamiętajcie o czymś ciepłym do ubrania. Jest też legenda, tym razem straszy Biała Dama, ale nie zdradzimy więcej szczegółów. Coś musi zostać dla was.

 

Zwiedzania: w sezonie turystycznym – codziennie w godz. 9.00-17.00 (w niedziele – 11.00-17.00), po sezonie – od poniedziałku do soboty w godz. 9.00-15.00, w niedziele – w godz. 11.00-15.00. Bilety: normalny – 12 PLN, ulgowy – 8 PLN.