Ostatni wpis o świętach

bezdomni jadłodajnia dla biednych

 

Przygotowanie do świąt rozrosło się nam ostatnio do miesiąca. Zaczyna się, od kiedy w sklepach pojawiają się choinka i Gwiazdor. To znak, że mamy zaczynać coroczne szaleństwo. Piszę to z przykrością, ale chyba dawno zagubiliśmy sens tych wyjątkowych świąt. Liczą się zakupy i suto zastawiony stół. O drugim człowieku mało kto myśli. Tradycyjnie przy wigilijnym stole zostawiamy jedno wolne nakrycie, które czeka na niezapowiedzianego gościa. Tylko, czy tak naprawdę jesteśmy gotowi go przyjąć i nakarmić.
Tuż przed świętami robiłem reportaż o niesamowitym człowieku. Radosław Hofman to młody doktor ekonomii, wykładowca akademicki, który postanowił jak Chrystus nieść pomoc potrzebującym. Za własne pieniądze kupił używany autobus miejski, zamontował w środku kuchnię, zrobił prawo jazdy na autobus. I dwa razy w tygodniu wyrusza w miasto i dokarmia biednych i bezdomnych. Wydaje obiady, ciepłą herbatę i rozmawia.
– Miejsc w Poznaniu, gdzie można dostać darmowy posiłek jest kilka, ale dla bezdomnych o wiele ważniejsza jest rozmowa. Tego nie dostają nigdzie. Pamiętam ich imiona, są szczęśliwi i zaskoczeni, że ktoś traktuje ich jak ludzi – tłumaczy pan Radek.
Autobus- stołówkę zwiedził ze mną Maks. Wybrał miejsce kierowcy i zapomniał o całym świecie. Może zawiezie nas w bardziej radosne święta.