Bory Tucholskie

Do wyjazdu w Bory Tucholskie pod namiot mamy szczególny sentyment. Przede wszystkim dzień po powrocie z krótkiego wyjazdu okazało, że mieliśmy pasażera na gapę. Był z nami Maksymilian, choć dopiero pozytywny test ciążowy to wykazał. Planowaliśmy dziewczynkę, miała być Matylda i tak bardzo w to wierzyliśmy, że nawet nie szukaliśmy imienia dla chłopca. Dodatkowo wyjazd pod namiot był dla nas pierwszym po bardzo długim okresie wybierania noclegów w pensjonatach i hotelach. Nawet nie mieliśmy potrzebnego sprzętu i ratowaliśmy się pożyczeniem go od znajomych.

Rozbijając namiot czuliśmy się jakbyśmy cofnęli się do czasów studenckich wypraw w Bieszczady. Jednak czasu nie idzie oszukać. Boleśnie się o tym przekonaliśmy obserwując trzy pary w wieku studenckim rozbijające biwak obok nas. Mężczyźni ufryzowani jakby dopiero wyszli od fryzjera, jeden z nich co chwila poprawiał hipsterką grzywkę spadającą mu na oczy. Cała trójka ubrana w modne markowe ciuchy, które niezbyt pasowały w tym miejscu spokojnie, z piwkiem w ręku, obserwował jak ich dziewczyny, szare myszki w dresach rozbijają namiot, noszą plecaki, rozpalają grilla. Ten podział obowiązków stosowali przez cały czas. Kiedy schodzili nad wodę, uważnie ich obserwowaliśmy, bo zaczęliśmy nawet podejrzewać, że to dziewczyny będą wiosłować. Zdawaliśmy sobie sprawę, że we współczesnym świecie młodych ludzi zaszło kompletne odwrócenie ról, ale żeby osiągnęło aż taki koszmarny poziom?

W przeciwieństwie do wszystkich turystów biwakujących obok nas, zaplanowaliśmy tylko krótką, w zasadzie rekreacyjną wycieczkę kajakiem, dlatego na tym polu spędziliśmy wszystkie noce, traktując to miejsce jako bazę wypadową do odwiedzenia wielu fajnych miejsc w okolicy. Zwiedziliśmy Fojutowo, kamienne kręgi w Odrach, Tucholę, kopalnię węgla brunatnego w Pile koło Gostycyna, Czersk, Chojnice, Raciąż i Łyskowo.

Do Fojutowa mieliśmy najbliżej. Dotarliśmy tam pieszo, pokonując bardzo przyjemną drogę przez lasy. Tutaj trzeba zobaczyć nietypowy akwedukt wybudowany przez Niemców, a przeznaczony do nawadniania pobliskich pól i łąk. Było to nielada wyzwanie, wody rzeki Brdy trzeba było spiętrzyć i podnieść o 12 metrów, do tego wybudować 20 kilometrowy kanał. W Fojtowie krzyżują się dwa cieki wodne: Wielki Kanał Brdy i Czerska Struga. Dzieli je jednak jedenaście metrów wysokości. Akwedukt wzorowany jest na budowlach rzymskich. Wszystko brzmi ciekawie, to na pewno unikatowe rozwiązanie hydroinżynieryjne, ale nas trochę rozczarowało. Nawet wieża widokowa postawiona w pobliżu nie poprawiła naszego nastroju. Miała odpowiednią wysokość, jednak widok w dużej części zasłaniały drzewa, które ktoś posadził w niefortunnym miejscu, by wykonać fotkę pokazującą w całości wyjątkową budowlę potrzebny jest dron. Wzdłuż obu strumieni, górą przy kanale Brdy i dołem w tunelu obok Czerskiej Strugi można spacerować.

Obok wodnego skrzyżowania znajduje się Zajazd Fojutowo, z kompleksem basenów krytych i otwartych, stokiem narciarskim, olbrzymim placem zabaw dla dzieci, a wszystko to w klimacie gwarnych i przepełnionych kurortów nadmorskich. To raczej nie rozrywka dla czytelnika naszej strony.

Raciąż to wieś położona wśród jezior, wokół mnóstwo ośrodków wypoczynkowych. Nas jednak w to miejsce sprowadziła historia. Tutaj w średniowieczu znajdował się ważny gród kasztelański. Zniszczył go wielki pożar, po którym osady już nie odbudowano. Przez 20 lat pracowali w ty miejscu archeolodzy, dopiero po zakończeniu ich pracy udało się w roku 2012 zrekonstruować gród. Odbudowano bramę wjazdową, części ogrodzenia oraz wykonano wizualizację zabudowań grodu. W tym miejscu stoi wiele tablic z opisami, to doskonała lekcja historii w terenie. Punkt obowiązkowy dla rodzin z dziećmi w wieku szkolnym.

Z tego też powodu warto odwiedzić nietypową kopalnię węgla brunatnego w Pile koło Gostycyna. Nie zobaczymy tutaj wielkiej dziury w ziemi oraz gigantycznych koparek, ponieważ węgiel wydobywano nie metodą odkrywkową tylko podziemną, którą stosuje się w wydobyciu węgla kamiennego. W północnej Polsce tę metodę wykorzystywano tylko w tym zakładzie. Kopalnię uruchomili Niemcy w roku 1900 i działa aż do wybuchu wojny. Głównym odbiorcą surowca był Berlin. Sztolnie zabezpieczone drewnianymi belkami schodziły na głębokość od 20 do 50 metrów. Węgiel wyjeżdżał na powierzchnię na metalowych wózkach wyciąganych przy pomocy maszyny parowej.

Do kopalni łatwo trafić, przy drodze jest wiele drogowskazów. Obiekt oznaczono jako Kopalnia Montania. Do zwiedzania udostępniona jest tylko cześć naziemna, ale i tak warto tutaj się pojawić.

Łyskowo to wieś jakich w okolicy wiele. Nas zainteresował drewniany, stylowy wóz na kołach. W nim znajduje się nietypowe sanatorium, w którym możemy podleczyć nasze zdrowie oddychając powietrzem prosto z ula. Poczujemy nietypowy zapach, usłyszymy bzyczenie pracowitych owadów, ale proszę się nie bać, ani jedna pszczoła nas nie użądli, ponieważ od ula oddziela nas bezpieczna siatka. Apiterapia tak fachowo nazywa się leczenie wielu schorzeń produktami pochodzenia pszczelego.

Bory Tucholskie przyciągają głównie turystów zainteresowanych spływem kajakiem po Brdzie, ale tym wyjazdem chcieliśmy udowodnić, że w tej okolicy jest mnóstwo atrakcji dla których warto również przyjechać.

Galeria- kliknij w dowolne zdjęcie, aby otworzyć