Pszczew Międzyrzecz Międzychód Skwierzyna Rokitno

Co ciekawego do zobaczenia w Pszczewie

Tym razem proponujemy większą wycieczkę objazdową. Odwiedzimy kilka miejscowości i zwiedzimy mnóstwo zabytków. Opowiemy też fascynującą historię o szkole złodziei. W okolicy znajdziemy również wiele ciekawych tras przyrodniczych. Kręcimy się na pograniczu Wielkopolski i Ziemi Lubuskiej.

 

Pszczew

Pszczew prawa miejskie uzyskał w roku 1288. Pod drugim rozbiorze przeszedł pod panowanie pruskie. Wyobrażacie sobie to łamanie języka na słowie Pszczew, dlatego nazwa została zniemczona – Betsche.
Do Polski Pszczew powrócił dopiero po II wojnie, ale za to stracił prawa miejskie.
Dzisiaj to malownicza wieś z kilkoma ciekawymi zabytkami. Na uwagę zasługuje przede wszystkim dawny dworek biskupi. Nie jest to ten budynek, w którym wypoczywali przed wiekami poznańscy biskupi, bo został gruntownie przebudowany w XIX wieku i w zasadzie powstał nowy pałac. Po 1945 były tu biura PGR i mieszkania dla pracowników. Efekt? Jak zawsze ten sam, totalna dewastacja budynku.

 


Tym razem nie skupiamy się na zabytkach. Chcieliśmy opowiedzieć o trochę mniej znanej i bardziej niechlubnej przeszłości Pszczewa.
Otóż przed wiekami był to zacny ośrodek kształcenia złodziei.
Jeden z lokalnych fanów historii miasta uważa, że w XIX wieku istniała tu szkoła złodziei, gdzie uczono tego trudnego i niebezpiecznego rzemiosła. Budynek miał podobno nawet ukryty tunel ewakuacyjny. To pewnie zbyt daleko posunięte spekulacje. Ale jedno jest pewne, w Pszczewie mieszkało mnóstwo złodziei, którzy siali postrach nawet w Poznaniu i w Berlinie. Pisały o tym polskie i niemieckie gazety donosząc o brawurowych napadach na banki.
Najsłynniejszym przestępcą był Natan Stahl o przydomku Długi Jokuf. Podobno po ucieczce z Polski kontynuował on karierę w Nowym Jorku.
W Pszczewie produkowano również wytrychy. Historycy o szkole mówią niechętnie, raczej skłaniają się do wersji, że chodziło o zorganizowaną grupę przestępczą, która prowadziła nieformalne szkolenia i wspierała się w potrzebie.
Złodziejskim rzemiosłem parali się głównie Żydzi. Znamy kilka nazwisk – Selig Lewi, Mausche Lesb, Mozes Berhardt,Daniel Simon,Abraham Danciger. W kronikach kryminalnych tamtego okresu odnajdziemy ich rysopisy – ,,…zęby zdrowe, twarz podługowata, cery zdrowej, bardzo poddaje się pijaństwu” i drugi wielce oryginalny opis – ,,około 24 lat, włosy płowe, kędzierzawe, twarz uśmiechliwa”.
Dzisiaj po ludności żydowskiej pozostało niewiele. W budynku dawnej synagogi jest sklep wędkarski, a na cmentarzu przetrwała tylko jedna macewa.
Dla poszukiwaczy skarbów mamy podpowiedź. Podobno w Pszczewie ukryto złoto z napadu na bank w Berlinie w roku 1930. Grafy montują ekipą. Ktoś chętny na poszukiwanie? Gwarantujemy uczciwy podział łupów.

Po ludności żydowskiej zostało niewiele zabytków. Dawny kirkut w zasadzie już nie istnieje. Miejsce upamiętniono tablicą. Zachowała się tylko jedna macewa.

 

Zachował się budynek, w którym znajdowała się synagoga, ale został bardzo mocno przebudowany. Dzisiaj znajdują się tu sklepy.

 

zwiedzamy Pszczew

Warto też zajrzeć na rynek. Uwagę przykuwa drewniany dom mieszczański z połowy XVIII wieku. Budynek ma częściowo konstrukcję szachulcową. Wewnątrz zrekonstruowano warsztat szewski oraz sklep z początku XX wieku, należący do Feliksa Paździorka. Prezentowane są również ekspozycje związane z historią miasta. Muzeum działa tylko od maja do września. Wstęp jedynie 5 złotych.

 

 

Poniżej kilka fotek z malowniczego rynku i wąskich uliczek, które bardzo często kończą swój bieg nad jeziorem.

 

 

Jezioro Pszczewskie znajduje się w granicach miasta. Wzdłuż prowadzi wygodna ścieżka. Warto zrobić mały spacer.

 

 

Miłośników przyrody i pięknych widoków zapraszamy nad pobliskie Jezioro Chłop. Znajdziemy tu wieżę widokową. Cisza, spokój i cudowne widoki. Na jeziorze znajduje się malownicza wyspa. Wokół kilka ośrodków agroturystycznych. Znakomite miejsce na biwak. To jedno z najczystszych jezior w regionie, a może nawet w Polsce.

 

 

Spacerując w okolicach jeziora, polowaliśmy na kwiaty.

 

 

Międzychód

To kolejne miasto w Wielkopolsce, które ma niemiecko-polską historię. Przez wiele lat wymiennie używane były dwie nazwy – Międzychód i Birnbaum. Niemiecka nazwa pochodzi od słowa grusza i do dzisiaj w herbie miasta zachowało się to drzewo.
Chcieliśmy pokazać wam dwie atrakcje. Pierwsza to pomnik przesympatycznego osiołka w pobliżu rynku. Skąd pomysł na pomnik? Otóż kiedyś znajdowała się tutaj sławna mleczarnia. Mleko do zakładu codziennie dowożone było wozem, który ciągnęły dwa osiołki. Zwierzęta wpadły w taką rutynę, że do domu w wiosce Muchocin wracały same.
Osiołki jako maskotki pojawiały się na każdym festynie i pochodzie. Był tylko jeden problem- upartość wygrywała i zwierzęta zawsze zatrzymywały się pod mleczarnią. Tu był zawsze obowiązkowy przestój każdego przemarszu.
Druga atrakcja to wąskie uliczki zwane gaskami ( z niemieckiego Die Gasse oznacza wąska uliczka)
Rynek i stare miasto położone jest między rzeką Wartą i jeziorem. Uliczki przydawały się podczas pożarów. Umożliwiały ewakuację, ale przede wszystkim szybki dostęp do wody.

 

 

Międzyrzecz

Tym razem nie będzie widowiskowych ujęć, zamek w Międzyrzeczu to raczej skromny obiekt, ale warto go pokazać, ze względu na zacną historię.
Na wysokim wzniesieniu w widłach dwóch rzek – Obry i Paklicy, już w IX wieku powstał pierwszy gród warowny.
Średniowieczny zamek zbudował w roku 1350 Kazimierz Wielki. W okresie Polski piastowskiej była to ważna strażnica na naszej zachodniej granicy. To właśnie strategiczne położenie powodowało, że zamek wielokrotnie był oblegany między innymi przez Pomorzan, Krzyżaków, Szwedów.
Zamek otacza park, który powstał w XIX wieku. Szczególnie cenna i ciekawa jest aleja platanów, biegnąca dawnym zewnętrznym wałem grodu. Świetne miejsce na spacer.

 

 

Okrążamy zamek i za moment jesteśmy na rynku. Warto tu zaglądnąć. Klasycystyczny ratusz wygląda świetnie. Podziwiamy go w pełnym słońcu. Ostre kontrasty dodają mu uroku.

 

 

Skwierzyna

Często w poszukiwaniu ciekawych zabytków jedziemy w odległe miejsca. Potem okazuje się, że w pobliżu domu mamy równie unikatowe zabytki. Tak było z cmentarzem żydowskim. Podróżując po okolicach Pszczewa, trafiliśmy na zabytkowy kirkut w Skwierzynie. To zaledwie 100 kilometrów od Poznania. Zdziwiliśmy się, że nie odwiedziliśmy tego miejsca wcześniej.
Według spisu ludności z 1793 Skwierzynę zamieszkiwało 720 Żydów, czyniło ją to miastem z najliczniejszą gminą żydowską w całej zachodniej Wielkopolsce. Kirkut założony został pod koniec XVIII wieku na tzw. Górze Żydowskiej.
Bliskość Berlina, będącego głównym ośrodkiem żydowskich idei oświeceniowych powodowała, że tutejsza gmina była zdecydowanie proreformatorska.
Cmentarz do naszych czasów dotrwał w dobrym stanie. Oczywiście mówimy to wiedząc, jak boleśnie historia potrafiła się obejść z zabytkami żydowskimi w Polsce.
Kirkut w Skwierzynie pośród innych cmentarzy wyróżnia jeszcze duża ilość macew z symbolami. Dla zainteresowanych podajemy skrócony opis.
Oko opatrzności – najczęstszy symbol na macewach w Skwierzynie. Motyw rzadki i zaczerpnięty z religii protestanckiej, w której tutejsza gmina czerpała inspirację.
Dłonie w geście błogosławieństwa – groby kapłanów, potomków arcykapłana Aarona.
Dzban- pojawia się na grobach lewitów.
Księga- oznacza, że zmarły był uczonym w piśmie.
Gałązka palmowa – symbol odkupienia.
Świecznik – symbol spotykany na grobach kobiet, ponieważ to one zapalały świece podczas Szabatu.

 

 

Kamionna

Do małej wsi Kamionna w Wielkopolsce wybraliśmy się, żeby podziwiać późnogotycki kościół z XV wieku. To jednonawowa świątynia z pięknym gwiaździstym sklepieniem, której wygląd niewiele zmienił się przez wieki, Ciekawostką są wmurowane w ścianę kule armatnie. W tym miejscu ukłon stronę naszych czytelników. Pokazaliśmy fotki na Facebooku. W przewodniku i na tablicy informacyjnej znajduje się informacja, że kule pochodzą z czasów wojen szwedzkich. Nasi czytelnicy wychwycili, że to niemożliwe. W tym okresie nie stosowano już kul kamiennych. Podczas wojen kościół mocno ucierpiał, ale udało się go odbudować.
Z muru oporowego rozciąga się wspaniały widok na Dolinę Kamionki.

 

 

Ten niepozorny kamień to kawałek fajnej podróżniczej historii. To oryginalny słup drogowy, który stał przy jednej z pierwszych szos w Wielkopolsce, zbudowanej w latach 1826-1835 z Poznania do Kostrzyna i dalej do Berlina. Szosa miała nawierzchnię żwirową.
Kamienne słupy w kształcie dzwonu ustawiano co 7532 metrów. Tyle dokładnie liczyła pruska mila pocztowa. Przejazd drogą był płatny. Szosą kursowała dyliżansowa poczta konna, przewożąca pasażerów i przesyłki,
Zgadniecie, ile wtedy trwała podróż z Poznania do Berlina? W tamtych czasach to dopiero trzeba było kochać podróże. 26 godzin spędzonych w dyliżansie to było prawdziwe wyzwanie. Konie zmieniano co 25-30 kilometrów. Ktoś chętny na wycieczkę do Berlina w rozklekotanym dyliżansie?
Zabytkowy słup można podziwiać we wsi Kamionna. Dzisiaj stoi koło kościoła.

 

słup drogowy z dawnej drogi do Berlina

 

Rokitno

Tu znajduje się Sanktuarium Maryjne z cudownym obrazem. Kościół odwiedzają tysiące pielgrzymów. Mieliśmy szczęście i nie zderzyliśmy się z żadną wycieczką. Zabytek podziwialiśmy sami.

Budowę świątyni ukończono w roku 1762, ale w tym miejscu stał kiedyś drewniany kościół. Budowlę murowaną zaczęto wznosić z początkiem XVIII wieku. Nie została jednak dokończona. W 1746 roku budynek rozebrano i zaczęto wznosić obecną świątynię.

Obraz NMP Rokitniańkiej został namalowany w XVI wieku przez mistrzów szkoły niderlandzkiej. Na drewnie lipowym widnieje popiersie Matki Boskiej z charakterystycznym odsłoniętym uchem. Stąd wzięła się nazwa Matka Boska Cierpliwie Słuchająca.

 

 

Kolorowo nad wodą

Ten region Wielkopolski i Ziemi Lubuskiej zwiedzaliśmy w środku lata. Spaliśmy pod namiotem. W okolicy znajdziecie mnóstwo fajnych kempingów. Prawie wszystkie znajdują się nad jeziorem. Dobre połączenie plażowania ze zwiedzaniem. Jednego poranka wstaliśmy przed wschodem słońca i poszliśmy na fotograficzne łowy. Zobaczcie jakie kolorowe kadry upolowaliśmy.