Szachty

 

Udostępnienie dla turystów nowej wieży widokowej w Poznaniu zmobilizowało nas do spaceru w niedzielę. Pogoda raczej nie dopisała. Nisko nad ziemią wisiały ciemne chmury. Przygotowaliśmy się na deszcz, mieliśmy tylko nadzieję, że będzie to zwykła mżawka. Na szczęście wiatr był dość silny. Może i przeszkadzał podczas spaceru, ale oczyścił Poznań z wiszącego nad miastem od kilku dni smogu. To było najważniejsze, liczyliśmy przecież na udane zdjęcia z wieży widokowej.

Szachty
Tak Poznaniacy mówią na tereny z licznymi gliniankami w dolinie Strumienia Junikowskiego w południowej części miasta. Nazwa pochodzi z język niemieckiego – Schacht oznacza szyb, a słowo schachten – wykopać.
Pewnie wiele osób już się zorientowało, skojarzyło fakty. Glinianki i kopanie oznacza tereny eksplorowane przemysłowo, a wiadomo, że glinę wydobywano głównie na potrzeby cegielni.
Na przełomie XIX i XX wieku Poznań stał się wreszcie miastem otwartym. Zlikwidowano dużą część obwarowań Twierdzy Poznań. Nastąpił olbrzymi boom budowlany i drastycznie wzrosło zapotrzebowanie na cegły. Na tym terenie powstało kilka cegielni. Łączyły je wspólne tereny, na których powstało około 40 glinianek.

Cegielnia
Ostania cegielnia została zamknięta w latach 90. XX wieku. Na Szachty dojeżdżamy od strony ulicy Głogowskiej. Samochód zostawiamy na nieużytkach tuż pod bramą cegielni, a w zasadzie tego, co z niej zastało.
I tak nasz spacer po terenach zielonych i wejście na wieżę widokową zaczynamy od zwiedzania w stylu urban exploration.
Takich miejsc już trochę odwiedziliśmy. Mamy doświadczenie i wiemy, jak bezpiecznie poruszać się po starych budynkach. Wieża widokowa znajduje się tuż obok starej cegielni. Budynki są kompletnie niezabezpieczone. Teraz kiedy obok znajduje się nowa atrakcja, pojawi się w tym miejscu mnóstwo turystów. Może trzeba pomyśleć o zabezpieczeniu terenu?

 

 

Budynki cegielni super wychodzą na fotkach, ale jedna scena nas rozbawiła. W jednym ze zrujnowanych pomieszczeń ktoś ustawił apokaliptyczną wizję przyszłości. Wygląda to, jak fotografia z folderu reklamowego sklepu meblowego po katastrofie ekologicznej lub wojnie atomowej. Ale mamy dobrą wiadomość – jest telewizja.

 

Wieża
Obiekt powstał w ramach Budżetu Obywatelskiego. Głosowali mieszkańcy i wybierali, które obiekty chcą. Na wieżę widokową na Szachtach zagłosowało prawie 3,5 tysiąca osób. Inwestycja kosztowała 1,3 mln złotych.
Zastawny te wyliczenia. Po metalowych schodach wspinamy się na wysokość 22 metrów. Maks pędzi jak szalony, on uwielbia takie miejsca. Nie przeszkadza mu nawet wiatr, który na górze nieco dokucza.

 

Widoki
Jeśli
ktoś liczy, że z tego miejsca zobaczy super panoramę Poznania lub Lubonia – będzie rozczarowany. Z tej perspektywy stolica Wielkopolski prezentuje się skromnie, żeby nie powiedzieć brzydko. Widzimy domki jednorodzinne na przedmieściach i w oddali wysokie bloki na Grunwaldzie.
Ale wieża nie powstała w tym celu. Kierujemy obiektyw w dół i zaczynamy fotografować glinianki tuż pod naszymi nogami. To dla takich widoków warto wdrapać się na górę.

 

 

Stawy
Po zejściu z wieży idziemy dalej alejką w stronę Świerczewa. Spacer między stawami jest równie przyjemny, jak oglądanie glinianek z góry. Miłośnicy fotografii krajobrazowej będą zadowoleni. Spacerujemy w lekkiej mżawce. Ciemne chmury nad stawami na fotach wyglądają klimatycznie. Mamy zimę, a kolory jak w jesieni. Na pewno wrócimy tu, kiedy spadnie śnieg. Wtedy zdjęcia będą zupełnie inne.

 

Pomost
Nad jednym ze stawów powstał specjalny pomost widokowy. Niewielki, ale w dni pogodne można chwilkę tu odpocząć.

 

 

 

Niestety deszcz padał coraz mocniej. Musieliśmy zrezygnować z obejrzenia willi właściciela dawnej cegielni i domów dla robotników. Spokojnie, jeszcze tu wrócimy.