Warszawska Praga

 

Warszawa ostatnio się do nas uśmiecha. Tydzień temu wygospodarowaliśmy dwie godziny na szybki fotograficzny spacer po starówce. Dwa dni temu znowu trafiliśmy do stolicy. Tym razem mieliśmy trochę więcej czasu. Za cel obraliśmy Pragę, dzielnicę kiedyś owianą złą sławą i zaniedbaną. Do dzisiaj nie wszyscy turyści chętnie tu zaglądają. Szkoda, bo żadna inna dzielnica stolicy nie ma tak wyrazistego klimatu jak Praga. Nie można obok niej przejść obojętnie. Albo zakochasz się od pierwszej obejrzanej podniszczonej kamienicy albo odwrócisz głowę w drugą stronę i pomkniesz z powrotem w kierunku mostu na Wiśle, by jak najszybciej wmieszać się w tłum zagranicznych turystów na starówce.

 

Nazwa dzielnicy pochodzi od czasownika „prażyć” – co wskazuje, że w dawnej prawobrzeżnej wsi wypalano węgiel drzewny. Pierwsza historyczna wzmianka o osadzie pochodzi z roku 1432. W roku 1648 Praga otrzymała prawa miejskie.

Podczas wojny Praga nie została zniszczona tak mocno jak reszta Warszawy. We wrześniu 1944 roku wkroczyła tu Armia Czerwona i z prawego brzegu Wisły komuniści obserwowali jak Niemcy niszczą i palą lewobrzeżną Warszawę.

 

Opuszczone kamienice

Praga od zawsze miała swój niepowtarzalny klimat. Tutaj przyjeżdżało się na handel i dobry wyszynk. Bazar Różycki był sławny na całą Polskę.

Dzisiaj na wpół opuszczone kamienice kuszą zwłaszcza fotografów. Zapewniają setki udanych zdjęć. Z jednego podwórka przechodzimy na drugie. Zdewastowane klatki schodowe pachną stęchlizną i wilgocią. W większości okien brak firanek. W wielu miejscach informacje o tym, że  budynek  przeznaczony jest do remontu i grozi zawaleniem.

– Róbcie zdjęcia, zaraz nam popsują kamienicę – skomentował napotkany na podwórku mężczyzna.

– Będzie rozbiórka? – spytałem.

– Nie, wyremontują, naprawią i popsują klimat.

 

 

Trochę wyblakłe murale

Na wielu starych kamienicach znajdziemy murale. W większości są to dawne rysunki. Uliczni artyści chyba sobie  odpuścili, szkoda im pracy, przecież większość kamienic ma być wyremontowana albo rozebrana.

 

 

Graffiti

Graffiti jest obecne wszędzie. Czai się na podwórkach, w bramach, na klatkach schodowych. Pragę opanowały kolorowe ośmiornice, a może kałamarnice. Najwyraźniej znak rozpoznawczy któregoś graficiarza.

 

 

Ślady po dawnych mieszkańcach

Wiele kamienic stoi zupełnie opuszczonych. Po dawnych lokatorach zostały liczne ślady. Pogięta antena satelitarna, stare meble, zaniedbane kwietniki.

 

 

Ostatnie żywe drzewo

Na betonowym podwórku rośnie jedno rachityczne drzewo i stoi  tabliczka „Szanuj zieleń”. Trochę to smutny widok.

 

 

Piłka na betonowym boisku

Na ścianie z cegły pozbawionej okien ktoś namalował białą farbą słupki i poprzeczkę. Powstała bramka piłkarska. Ktoś inny powiesił tabliczkę „Zakaz gry w pikę”. Po nieudanych dla nas mistrzostwach ta fotka ma wymiar symboliczny.

 

 

Kapliczki

Jednak zdecydowanie najważniejszą atrakcją Pragi są kapliczki pochowane po podwórkach. Niektóre powstały przed wojną, ale większość w latach 1942-44. Mieszkańcy szukali wsparcia w tych ciężkich czasach. W Warszawie jest ich ponad 200. Nikt nie wie ile dokładnie. Tylko kilka wpisanych jest do rejestru zabytków. Poruszająca jest historia kaplicy przy budynku, który został kompletnie zniszczony w czasie wojny. Kapliczka przetrwała, kamienicę odbudowano, a mieszkańcy przez lata opiekowali się starą kapliczką.

Murowane kapliczki to znak Pragi, choćby dla nich warto zajrzeć na drugi brzeg Wisły.

 

 

Kto chce poznać prawdziwy smak Warszawy, musi zajrzeć na Pragę. I choć podobno wiele ma się tutaj zmienić, trwają remonty i inwestycje to jednak ciągle życie na Pradze biegnie innym rytmem. To kawałek miasta, którego nie sposób nie polubić. Zniszczone kamienice wielokrotnie były  wykorzystane przez filmowców. Czy już niedługo takie obrazki będą możliwe do zobaczenia tylko na ekranie i starych fotkach?