Żeglowaliśmy statkiem po suchym lądzie

 

kanał elbląski - statkiem po suchym lądzie

 

Hałas, szum spadającej wody, stukot koła młyńskiego wprawionego w ruch, liny przenoszą energię, przekładnie pracują. Duża łódź na metalowej kracie wyłania się z wody. Zgrzyt kół po torach. Statek wędruje po pochylni w górę. Wbrew prawom fizyki, wbrew logice- łódź płynie po trawie. Dziesiątki oczu z brzegu i z pokładu obserwują ten teatr. Zaczynamy przygodę na Kanale Elbląskim.

Żeby zrozumieć, z jakim cudem mamy do czynienia, musimy cofnąć się do XIX wieku. Wtedy na terenie Mazur zaczął dynamicznie rozwijać przemysł. Sławę zdobyła sosna taborowa służąca do wyrobu masztów. Zapotrzebowanie nią było olbrzymie. Problemem stał się transport. Brakowało połączenia Prus z Bałtykiem. Wówczas pojawiła się koncepcja utworzenia szlaku wodnego z wykorzystaniem jezior. Na przeszkodzie stała duża różnica poziomu wody. Chodziło o 99 metrów wysokości między jeziorami Druzno i Piniewo. Na odcinku 10 kilometrów należałoby wybudować 30 śluz. Zapowiadała się bardzo kosztowna inwestycja. Wtedy do akcji wkroczył genialny inżynier – Georg Jacob Steenke. Odbył on szkoleniową podróż po Niderlandach i USA i wrócił z zaskakującą koncepcją. Zaprojektował budowę kilku pochylni, po których statki na specjalnych platformach i szynach miały pokonywać różnicę wysokości. Do tego obniżono poziom wody na kilku jeziorach, wybudowano klasyczne śluzy.

 

kanał elbląski

 

Pierwszy statek popłynął po kanale 31 sierpnia 1860, pokonując odcinek Ostróda- Miłomłyn. Prace budowlane trwały jednak dalej. Oficjalne otwarcie nastąpiło wiosną 1862.

Znaczenie gospodarcze kanału było olbrzymie, ale żywot dość krótki. Szybki rozwój transportu lądowego, a zwłaszcza kolei doprowadził do zaniku transportu towarowego na tym wodnym odcinku. W latach 30. XX wieku po kanale pływały już tylko statki wycieczkowe. Może zadziwić, ale nawet w roku 1943 przyjeżdżali tu turyści chętni odpocząć i zapomnieć o toczącej się wojnie.

Ale historia potrafi płatać figle. Zwycięskie koleje są dzisiaj w tym regionie w odwrocie. Wiele linii skasowano, a statki po kanale ciągle pływają.

 

statkiem po trawie

 

Żeglujemy po trawie

Informacje i historię kanału poznaliśmy już dawno. Czekaliśmy na dogodny termin, żeby zobaczyć to cudo na własne oczy i w końcu nadarzyła się okazja.

Z niepokojem spoglądaliśmy w niebo. Deszczowe chmury mknęły nad naszymi głowami, kiedy wsiadaliśmy na pokład statku. Maks był podekscytowany. Przecisnęliśmy się na dziób statku, by lepiej obserwować przeprawę przez pochylnię. Wybraliśmy trzygodzinny rejs, podczas którego mieliśmy aż 6 razy pokonywać suche odcinki. Do dyspozycji mieliśmy otwarty pokład górny i zadaszony dolny z bufetem i dostępem do toalety. Można skupić się na podziwianiu widoków, a przede wszystkim zapoznaniu z działaniem pochylni. Urządzenia mają prawie 160 lat i ciągle są sprawne. 10 lat temu szlak przeszedł kapitalny remont, ale w większości wykorzystywane są oryginalne części. Statek wspina się na górę dzięki wykorzystaniu siły wody. Prawdziwe perpetuum mobile.

Muzeum Kanału

Obok pochylni w Buczyńcu znajduje się Izba Historii Kanału Elbląskiego. Znajdziecie tu mnóstwo dodatkowych informacji z historii i budowy kanału. Poznacie techniczne parametry pochylni. Nasz mały inżynier był zachwycony.

 

Izba Historii Kanału Elbląskiego

Zapraszamy do naszej fotograficznej galerii.

 

 

Przygotowaliśmy też króciutki film. Posłuchajcie urządzeń pochylni w akcji.

 

 

 

Jeśli planujecie rejs po kanale, zapraszamy na stronę Żeglugi Elbląskiej, gdzie znajdziecie dokładne informacje. Jest kilka tras do wyboru.